KUTIA Z MAKIEM

                         

 

Zmarli jedzą? Chyba tak, skoro tyle kultów i kultur oddaje hołd tym, co odeszli przez ucztowanie na grobach i ofiarowanie duszom pokarmów.  

Spożywanie produktów, jak pszenica w ziarnach, susz, sól, oliwa, wino, miód, krew zwierząt, obok swoich zmarłych, miało też na celu odegnanie śmierci. Wedle starożytnych żołądek był grobem pokarmu, więc skoro już w ciele był nieboszczyk, to kolejny (właściciel żołądka) byłby całkiem zbędnym.

Pszenica jako główny składnik biesiady ma głęboką wymowę. Każde ziarno zawiera w sobie nowe życie, więc jest też symbolem płodności i dobrobytu. Każde posadzone w ziemi ziarno nie całkiem umiera, by później wyrosnąć nową rośliną i zrodzić kolejny owoc. Niczym dusza przechodzi z ciemności ku światłu. Ot, taki nieustający cykl życia i śmierci.

Wspomniana rytualna pszenica w ziarnach, pierwotnie doprawiana solą, to grecka kokkia. Tradycja jej jedzenia, jako potrawy funeralnej,  przeniesie się wraz z grecko-bizantyjską ekspansją kulturalną i polityczną na cały świat prawosławia, aż po Europę Wschodnią, gdzie, sukcesywnie doprawiana lokalnymi składnikami oraz słodzona, zostanie do dziś pod nazwą kutia.

Ktoś zapyta: A skąd mak?  Odpowiem: A czy można sobie wyobrazić łany pszenicy bez maków (i chabrów)? Przecież ta najstarsza z przypraw, jaką zna ludzkość, zawsze szła w parze ze zbożem. Późno minojska Bogini Maków, Demetra vel Ceres oraz inne boginie wyspecjalizowane w rytach agrarnych – wszystkie miały włosy i ramiona oplecione makami i kłosami pszenicy. Słusznie więc postąpili Słowianie wschodni dodając do rytualnej potrawy z pszenicy – maku. 

Jednak największe naręcza leczniczego i odurzającego maku, symbolu snu i zapomnienia, były, rzecz jasna atrybutem Morfeusza. To oszałamiający mak pozwalał w czasie świątecznych obchodów przekraczać granicę między jawą i snem, zbliżać się do świata Bogów, komunikować z zaświatami.

Wróciliśmy tym samym do kultu zmarłych. Czyngis-Chan po każdej bitwie rozsypywał na polach nasiona maku. Ziemia pokrywała się czerwonym kwieciem i w ten sposób oddawał cześć poległym wrogom.

          Znów Anglicy zostawiają wieńce z maków na grobach żołnierzy poległych za ojczyznę. A my? Przecież i my mamy co roku maki na Monte Cassino.

Dlaczego na wigilię jemy rytualne potrawy za zmarłych, jak pszeniczna kutia, suszone owoce i grzyby, itd.? Otóż dla Słowian te grudniowe dni zimowego przesilenia były właśnie świętami zmarłych przodków, które wymagały żałobnych potraw. To na nich przy stole, czy to miejskim, czy wiejskim czekało puste miejsce, a na podłodze był rozsypany piasek, by rano zobaczyć, czy zostały czyjeś ślady. Obyczaje dziś niby w większości zapomniane, ale przecież u nas wciąż obowiązuje podniosły nastrój, zaduma i cisza.  

 

 

 

 

 

TEKST UKAZAŁ SIĘ W PIŚMIE KUKBUK 5 (47/2020)                         

Warsaw Poland 2017  © Peperonenews peperoneblog@gmail.com

  • Black Facebook Icon